Dzień #8

Dziś, podczas jazdy, pojawiła się w mojej głowie myśl, która nie daje mi spokoju. Myśl o tym, jak inaczej mogło wyglądać moje życie, gdyby nie przemoc, której doświadczyłem ze strony Matki. Ta przemoc – zarówno psychiczna, jak i fizyczna – była jak kamień u nogi, który ciągnął mnie w dół, nawet gdy próbowałem się wspinać.

Wielokrotnie zastanawiałem się, kim mógłbym być, gdyby moje dzieciństwo wyglądało inaczej. Ile sukcesów mogłem osiągnąć, ile możliwości wykorzystać, gdyby ktoś mnie wspierał, zamiast łamać? W okresie dzieciństwa, gdy umysł chłonie wszystko jak gąbka, zamiast poczucia bezpieczeństwa i akceptacji, nauczyłem się strachu i poczucia winy. To właśnie wtedy straciłem pierwsze szanse – na rozwój, na odkrywanie swoich talentów, na budowanie pewności siebie.

Potem nadszedł czas dorastania, kiedy człowiek powinien zacząć stawiać pierwsze kroki ku niezależności. Ale jak można się rozwijać, gdy fundamenty są tak kruche? Gdy w głowie ciągle brzmią słowa krytyki, wyzwiska, czy przypomnienia, że „nie jesteś wystarczająco dobry”? Zamiast marzeń i planów miałem przed sobą tylko mur, zbudowany z jej słów i czynów.

Przemoc psychiczna pozostawia blizny, które nie zawsze są widoczne. Czasem wydaje się, że już ich nie ma, że udało się je zatuszować. Ale potem przychodzi moment, gdy ta blizna znów zaczyna boleć, przypominać o tym, co było. To właśnie te chwile, gdy myślę o tym, ile straciłem przez błędne podejście rodzica.

Nie mogę przestać zastanawiać się, ile straconych okazji było wynikiem nie mojego braku zdolności czy chęci, ale tego, że ktoś, kto powinien mnie wspierać, wybrał przemoc. Ile decyzji podjąłem, kierując się strachem, a nie własnymi pragnieniami? Ile razy zrezygnowałem, bo w głowie słyszałem jej głos, mówiący, że nie dam rady?

Gdy dziś patrzę wstecz, widzę nie tylko straty, ale też konsekwencje, które wciąż mnie dotykają. Te chwile zwątpienia w siebie, trudności w relacjach z innymi ludźmi, lęk przed porażką – to wszystko jest jak cień, który rzuca moje dzieciństwo na moją dorosłość.

Pisząc te słowa, myślę o tych, którzy są teraz rodzicami. Czy zdają sobie sprawę z tego, jak ogromny wpływ mają na życie swojego dziecka? Jak ich słowa, gesty, decyzje kształtują to, kim to dziecko stanie się w przyszłości? Jeśli masz dziecko, zastanów się, czy swoim zachowaniem nie robisz mu krzywdy, która zostanie z nim na całe życie.

Nie da się cofnąć przeszłości. Nie da się odzyskać tych straconych okazji ani wymazać bólu, który był ich przyczyną. Ale można o tym mówić – głośno, wyraźnie, bez wstydu. Bo tylko w ten sposób można sprawić, że choćby jedno dziecko uniknie takiego losu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *