Dzień #52 Ślady, których nie chcę zatrzeć

Miniona noc była jednym wielkim koszmarem. Każda próba zaśnięcia kończyła się tym samym – nagłym wybudzeniem, jakbym bał się, że jeśli zasnę, to obudzę się w rzeczywistości, której nie chcę zaakceptować.

Kiedy w końcu udało się zasnąć na moment, ciało postanowiło obudzić mnie na własnych warunkach – potężnymi zawrotami głowy. Tymi samymi, które pamiętam sprzed lat, gdy organizm postanowił się poddać. Czy to znów coś poważnego? Czy to tylko psychika, która odreagowuje, jak tylko potrafi?

Łzy płyną same. Nie umiem i nie chcę ich zatrzymać.

Chodzę po domu i wciąż jej szukam. Wzrokiem, odruchem, pamięcią. A potem nagle na podłodze zauważam ślady jej łapek. Niewielkie, ledwo widoczne, zostawione pewnie w momencie, gdy wychodziła ze swojego domku do kuwety.

Powinienem je zetrzeć. Posprzątać. Ale nie mogę. Nie chcę.

Bo kiedy znikną, będzie to kolejny dowód na to, że jej już nie ma.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *