Dzień #36 Śmierć. Czy teraz już tylko od pogrzebu do pogrzebu?

Śmierć. Znowu umiera ktoś, kogo znałem. Kolejna osoba, kolejne pożegnanie, kolejne nazwisko na liście tych, którzy już nie wrócą. Czy to już ten wiek, kiedy zaczyna się żyć od pogrzebu do pogrzebu? Kiedy zamiast planować przyszłość, coraz częściej zastanawiamy się, kto będzie następny?

Śmierć jest częścią życia. Nieodłącznym elementem naszej egzystencji, choć robimy wszystko, by o tym nie myśleć. Żyjemy w świecie, który ucieka od śmierci – wygładzamy zmarszczki, maskujemy siwe włosy, unikamy rozmów o przemijaniu. A jednak ona wciąż tu jest. Czasem puka cicho, dając czas na pożegnanie, a czasem wbija się w rzeczywistość jak nóż, zostawiając po sobie tylko pustkę i niedowierzanie.

Nie mamy wpływu na to, jak i kiedy odejdziemy. Możemy dbać o zdrowie, unikać ryzyka, ale koniec końców to nie my rozdajemy karty. Jedni odchodzą nagle, bez ostrzeżenia. Inni przez lata żegnają się powoli, patrząc, jak ich ciało staje się więzieniem. I choć scenariusze są różne, jedno jest niemal pewne – większość z nas, tuż przed samym końcem, doświadczy lęku. Nie przed śmiercią jako taką, nie przed tym, co czeka po drugiej stronie, ale przed utratą kontroli. Przed świadomością, że coś silniejsze od nas przejmuje stery i nie możemy już zrobić nic.

Czy można się na to przygotować? Czy można oswoić myśl, że śmierć jest nieunikniona? Może. Ale nawet jeśli przyjdzie dzień, w którym wydaje się odległa i nierealna, prędzej czy później znowu się pojawi. I znów będziemy stać nad czyimś grobem, czując to samo: bezradność, pustkę, strach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *