Dzisiaj przeszłość postanowiła uderzyć z pełną siłą, jakby specjalnie czekała na moment, kiedy jestem najsłabszy. Rozkopanie wspomnień, o których chciałbym zapomnieć, wróciły wraz z emocjami, wyrywając mnie z jakiejkolwiek namiastki spokoju. Czułem, jak przechodzą przeze mnie, każde z nich niczym fala, która kolejny raz przewraca człowieka próbującego utrzymać się na powierzchni. Nie dają chwili wytchnienia, jedynie coraz bardziej wbijają w ziemię.
To nie był łatwy dzień. Przeczołgało mnie to wszystko do granic wytrzymałości. Jakby ktoś otworzył stary, dawno zakopany kufer pełen emocji, bólu, żalu i poczucia niesprawiedliwości. Nic nie przygotowuje na taki powrót. Nawet jeśli człowiek myśli, że nauczył się radzić z tym, co było, te chwile przypominają, że nie ma na to odporności.
Jestem zmęczony. Tak bardzo zmęczony, że mam ochotę po prostu zasnąć. Zwinąć się w kłębek i pozwolić, by sen na chwilę zabrał mnie w miejsce, gdzie nie ma bólu, gdzie myśli milkną, a ciało w końcu może się rozluźnić. Ale wiem, że ból nie da mi tak łatwo tej ulgi. Czuję go w każdej części ciała, fizyczny, emocjonalny, tak wymieszane, że trudno powiedzieć, gdzie kończy się jedno, a zaczyna drugie.
Nie mam siły nawet na te proste rzeczy, które zazwyczaj odciągają uwagę od zmartwień. Netflix? Nawet nie chcę patrzeć w stronę ekranu. Wszystko wydaje się zbędne, nieważne, jakby świat poza mną przestał istnieć. Tylko ja i ten ciężar, którego nie mogę z siebie zrzucić.
Nie wiem, ile jeszcze takich dni przede mną. Nie wiem, jak długo będę musiał to dźwigać. Ale dziś? Dziś jestem po prostu zmęczony.

Dodaj komentarz