Od początku szpitala przyznaję, nie miałem siły tworzyć kolejnych wpisów. Zmęczenie tak mocno dawało w kość, że marzyłem często tylko o śnie tuż po powrocie z zajęć.
Jak jest w szpitalu? Rozbudzenie, zajęcia, przerwa, zajęcia, relaksacja. W dni terapii jest od razu terapia bez rozbudzania naszego umysłu. Dni z terapią są dla mnie lżejsze. Ludzie z grupy opowiadają o swoich przeżyciach. Trudnych, traumatycznych, ciężkich. Dni z zajęciami terapeutycznymi są zdecydowanie cięższe. We mnie poruszają wszystko co trudne z przeszłości.
3 tygodnie temu przeszedłem spore załamanie i wpadłem w kryzys. Pewnego dnia, w kilka godzin po zajęciach chciałem się zabić. Uczucie było tak silne jak silne było dawno, dawno temu. Walczyłem z całych sił. To były bardzo trudne godziny. Kawałek po kawałku próbowałem wyrwać się z tego stanu. Z tego co odczuwałem w danej chwili. Łzy leciały mi z oczu, a wewnątrz istna walka o przetrwanie. Żeby jeszcze chwilę wytrzymać, że ten stan zaraz się skończy.
I na szczęście się skończył.. jednak..
Od tego czasu nie jestem już sobą. Nie ma dnia bym nie odczuwał przygnębienia. Rozmawiam o tym a oddziale, rozmawiam z lekarzami, terapeutami. I niestety nic to nie przynosi. Obszar widzenia zawęża się z dnia na dzień. Generalizacja. Same niepoprawne spostrzeżenia na swój temat i temat świata dookoła.
Jak z tego wyjść? Raz już wyszedłem i dalej nie wiem.. jak to możliwe?

Dodaj komentarz