Dziś rocznica urodzin mojego Dziadka. Spędziłem ją tak, jak od lat – przy jego grobie. Stojąc tam, czułem ten sam ciężar, który zawsze pojawia się w takich chwilach. Smutek, przygnębienie, poczucie straty, które wcale nie słabnie z czasem.
Niby mam rodziców, ale to Dziadek zawsze był dla mnie prawdziwą rodziną. To on zastępował mi ich w najważniejszych momentach życia, dawał wsparcie, którego nigdzie indziej nie znajdowałem. Po jego śmierci coś we mnie pękło. Poczułem się jak sierota. I to uczucie nie zniknęło do dziś.
Nie chodzi tylko o to, że kogoś brakuje. To coś więcej – świadomość, że ta jedna, jedyna osoba, która naprawdę była moją ostoją, już nigdy nie wróci. Można się przyzwyczaić do bólu, można nauczyć się z nim funkcjonować, ale pustka pozostaje. I dzisiaj, stojąc przy jego grobie, ta pustka znowu stała się nieznośnie wyraźna.
