Dzień #38 Obcy grunt

To był jeden z tych dni, kiedy robi się dużo, ale nie czuć satysfakcji. Działanie, ruch, zadania do wykonania – wszystko to wypełniało czas, ale nie dawało poczucia spełnienia. Może dlatego, że nie było to moje. Nie moja przestrzeń, nie mój obszar, nie to, co naprawdę mnie angażuje.

Każde kolejne zadanie wydawało się czymś obcym, jakby ktoś inny zaplanował ten dzień za mnie. Moje myśli uciekały gdzieś indziej, a ciało działało niemal automatycznie. Byłem obecny fizycznie, ale wewnętrznie czułem się trochę jak widz we własnym życiu. Robić coś, ale nie czuć z tym żadnej więzi – dziwne i frustrujące zarazem.

Z jednej strony dobrze jest być zajętym, nie pozwalać myślom na nadmierne błądzenie w tych niebezpiecznych rejonach, w które lubią się zapuszczać. Z drugiej – czy to ma sens, jeśli nie daje niczego więcej poza zmęczeniem?

Dzień minął, a ja czuję się tak, jakbym przez niego przeszedł bez większego znaczenia. Działanie dla samego działania. Pytanie, czy to coś więcej niż tylko sposób na zapełnienie pustki?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *